Czy pożyczanie jest złe? Oczywiście, że nie. Jeśli tylko odpowiedzialnie podejdziemy do tematu, to korzystanie z różnego rodzaju form kredytowania może wspomóc nas w realizacji jakiegoś celu. O ile mądry wybór oferty kredytu hipotecznego i realizacja marzeń o własnym lokum to właśnie jedna z form odpowiedzialnego pożyczania pieniędzy (choć kredyt bankowy to nie pożyczka, ale przyjmijmy, że pod pojęciem „pożyczania” rozumiemy zarówno pożyczkę w rozumieniu Kodeksu cywilnego, jak i kredyt bankowy w rozumieniu Prawa bankowego), tak drogi leasing na zakup niepotrzebnego samochodu mądrą decyzją na pewno nie jest. No chyba, że kredyt na samochód – choć oprocentowany i obwarowany obowiązkiem zwrotu prowizji – pozwoli na zakup pojazdu, dzięki któremu zaoszczędzimy czas na dojazdy do pracy. A czas to pieniądz. Taki kredyt byłby więc także inwestycją. Wolny czas przecież można przeznaczyć na swój rozwój osobisty, czy dokształcanie, które być może w przyszłości przyniesie lepszą pracę.

Kredyt konsumencki

Jak więc mądrze pożyczać?

Na to pytanie stara odpowiedzieć się Sebastian Hebda, autor książki pt. „Kredyt konsumencki, jak ograniczyć ryzyko, że zmarnuje nam życie”. Książka wydana jest w formie e-booka, a po więcej informacji na temat tej pozycji zapraszam Was na stronę autora, gdzie znajdziecie link, który przekieruje Was do internetowej księgarni. Za 35 zł dostaniecie solidną porcję wiedzy na temat odpowiedzialnego kredytowania.

Co znajdziemy w książce „Kredyt konsumencki, jak ograniczyć ryzyko, że zmarnuje nam życie”?

Autor stara się w pierwszych rozdziałach ebooka przybliżyć nam trochę teorii. Przeczytamy więc o tym, czym jest całkowita kwota kredytu. Tutaj niestety, ale autor błędnie wskazuje, że „banki w całkowitej kwocie kredytu zawierają koszt prowizji albo opłaty przygotowawczej”. Niezależnie bowiem od tego, czy bank kredytuje koszt, czy też nie – taki koszt pozostaje zawsze kosztem i nie może być składową całkowitej kwoty kredytu. Nie rzutuje to jednak w jakikolwiek sposób na odbiór pierwszych stron książki, gdyż autor cytuje później wyrok sądu (Sąd Rejonowy w Kędzierzynie-Koźlu I Wydział Cywilny wydał w dniu 17 stycznia 2018 r. (sygn. akt: I C 1096/17), który potwierdza, że „koszty związane z udzieleniem kredytu nie mogą stanowić części całkowitej kwoty kredytu w rozumieniu art. 5 pkt 7 Ustawy o kredycie konsumenckim, nawet wówczas, gdy kredytodawca udziela kredytu przeznaczonego na poniesienie tych kosztów”. Poprawnie więc Autor powinien wskazać, że banki nagminnie wskazują w umowach, że udzielony kredyt wynosi na przykład 12000 zł, natomiast całkowita kwota kredytu to 1000 zł – a od kwoty 12000 zł (zawierającej kredytowane koszty kredytu) nalicza się oprocentowanie. Taki sposób naliczania oprocentowania nie znajduje aprobaty, niemniej jest to temat na inny wpis.

Mniejszy kredyt to mniejsze problemy

Autor stawia tezę, że mniejszy kredyt to mniej problemów dla kredytobiorcy.  Trzeba zgodzić się z Sebastianem, który na przykładzie pokazuje, że dwa mniejsze kredyty będą bardziej korzystne, niż jeden większy – na sumę mniejszych kredytów.  Kolejne rozdziały traktują o ubezpieczeniu kredytu czy też o dziedziczeniu długu – to drugie w kontekście właśnie opisywanego przez Autora książki ubezpieczenia.

Jeżeli ubezpieczenie obejmuje utratę zdrowia, to zazwyczaj, aby świadczenie było wypłacone, musiało być spełnionych wiele warunków, a lista dopuszczalnych chorób jest ograniczona, wykluczone są także choroby, na które klient chorował przed rozpoczęciem okresu ubezpieczenia. Jeżeli mamy ubezpieczenie na wypadek śmierci, to nawet po śmierci bank może zażądać spłaty długu przez spadkobierców  – czytamy w ebooku Sebastiana Hebdy.

Czy stać mnie na kredyt?

Zadaliście sobie kiedyś pytanie – przed podpisaniem umowy kredytowej – czy rzeczywiście stać Was na zawarcie umowy z bankiem?  W recenzowanej przeze mnie książce znajdziecie konkretne wskazówki, jak podejść do tematu maksymalnego obciążenia comiesięcznego budżetu w związku z chęcią zawarcia umowy kredytowej.  Sebastian opisuje również sytuacje, w której opłacalne staje się nadpłacanie kredytu. Autor wskazuje, że „nie powinno się nadpłacać kredytu, dopóki nie zbudujemy poduszki finansowej, to znaczy, jeśli nie oszczędzimy „na czarną godzinę” równowartości co najmniej 6–12 miesięcznych dochodów.” Poduszka finansowa to podstawa zdrowych, domowych finansów!

Jest ryzyko, jest zabawa

Większość kredytów bankowych oprocentowana jest zmienną stopą procentową. Zawierając więc umowę kredytową o określonej racie możemy w przyszłości niemile się zdziwić, jak płacona przez nas rata – w związku ze zmianą stopy procentowej – drastycznie wzrośnie. Autor opisuje najbardziej popularny mechanizm ustalania stawki procentowej kredytów bankowych, który ustala stopę jako sumę wielkości stopu WIBOR oraz marży banku.

Tutaj mała dygresja z mojej strony. Banki kreują pieniądze na kredyty dosłownie z niczego, dopisując cyferki na koncie klienta (nie pożyczają rezerw, a cyfrowy pieniądz bankowy, który jest równie realny jak jednorożce), a część ich wynagrodzenia jest ustalana o stawkę WIBOR, czyli niby koszt pozyskania pieniądza, który potem bank może pożyczyć. WIBOR odnosi się do oprocentowania pożyczek rezerw, których bank nie musi pożyczać, aby móc udzielić kredytu (bo po prostu tworzy sobie nowe pieniądze). Dodatkowo te stawki to deklaracje banków, które sobie ustalają na jaki % pożyczyłyby rezerwy, a nie rzeczywiste stawki pożyczek. Dodatkowo, wskaźnik WIBOR3M jest w ogóle jakąś abstrakcją, bo na rynku miedzybankowym nie zawiera się (przynajmniej w Polsce) pożyczek na 3 miesiące. Jedynym zarobkiem nie jest więc tylko marża, ale także drugi czynnik wpływający na wysokość stopy oprocentowania – czyli WIBOR.

W mniej więcej połowie lektury dochodzimy do najważniejszej części książki. Autor zadaje pytanie, z kim najlepiej zawrzeć umowę kredytu. Nie jest to oczywiście spółka oferująca chwilówki – autor skupia się bowiem na podmiotach bankowych. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jaki bank według Sebastiana będzie najbardziej korzystny – czy bank komercyjny, spółdzielczy, a może SKOK – to zapraszam Was do przeczytania książki.

W książce znajdziemy też wiele bonusowych materiałów. Między innymi na temat prawnych aspektów wypowiedzenia umowy kredytowej, czy też mojej ulubionej sankcji kredytu darmowego (tak niechętnie stosowanej przez sądy). Wisienką na torcie jest jednak bardzo szczegółowy opis RRSO i darmowy kalkulator do obliczania tego wskaźnika, który Sebastian umieścił na swojej stronie internetowej!

Jeśli zastanawiacie się nad kredytem bankowym – zainwestujcie w wiedzę i przeczytajcie książkę Sebastiana.  Najpierw zadajcie sobie jednak pytanie – czy kredyt jest Wam na pewno potrzebny? Jeśli odpowiecie twierdząco – książka Sebastiana rozwieje większość Waszych wątpliwości dotyczących zawierania umów kredytowych.

Darmowy fragment książki możecie pobrać ze strony Sebastiana: KLIK!