Powoli zbliżamy się do momentu, w którym Janek straci rachubę w tym, ile i komu jest dłużny. Każdy z tych 60 dni, w których towarzyszyliśmy Jankowi, przebiegał w podobnym schemacie. Praca, po pracy komputer i wyszukiwanie nowych pożyczek, kombinowanie z przedłużeniami i refinansowaniami, sprawdzanie konta bankowego i liczenie, na ile Janek może sobie pozwolić. Janek brał jedną pożyczkę, aby spłacić drugą, coraz większe kwoty widniejące na wniosku o chwilówkę odpowiadały coraz większym opłatom i prowizjom, które coraz bardziej denerwowały Janka. Bohater tej opowieści czuł jednak niesamowitą ulgę, kiedy to po wzięciu kolejnego zobowiązania na swoje barki zamykał jednocześnie poprzednie. Do tego momentu Jankowi udawało się w miarę trzymać terminy na spłatę, kiedy nie miał pieniędzy, a mijał 30 dzień od zawarcia umowy, to refinansował pożyczkę lub przedłużał termin jej spłaty. Janek, chcąc mieć wszystko uporządkowane, zrobił nawet małe zestawienie w Excelu, gdzie rozpisał swoje zobowiązania, jednak za nic w świecie nie mógł dojść, ile tak naprawdę pieniędzy już zapłacił, przeraziła go trochę miesięczna suma przychodów na jego bankowym koncie i postanowił, że plik, który zrobił w Excelu wyląduje w komputerowym koszu. Tak jak wszystkie maile od pożyczkodawców, łącznie z umowami i ponagleniami o wpłatę kolejnych refinansowań. Janek, niczym bankier z Wall Street, obracał sporą ilością pieniędzy, przerzucając je z jednego konta na drugie, spłacając odsetki i biorąc większe kwoty na kredyt, czy składając coraz to nowsze wnioski w firmach, które znajdywał w odmętach internetu. Janka owładnęła myśl wzięcia tylu pożyczek, ile się da, byle tylko odpędzić od siebie nieuchronnie zmierzające się terminy spłat poprzednich zobowiązań.

W końcu, po kilkudziesięciu minutach Janka kolejny raz olśniło. – Przecież mogę wziąć pożyczkę ratalną, spłacić nią resztę moich zobowiązań, co miesiąc wpłacać niską ratę, lepsze to niż płacenie od razu ponad ośmiu tysięcy złotych – pomyślał, po czym złożył wniosek w parabanku, który zaoferował mu prawie 10 tysięcy złotych, na okres 36 miesięcy.

Janek, jak zwykle zresztą, nie zawracał sobie głowy formularzami informacyjnymi, po prostu wypełnił wniosek i zgodnie z tym, co powiedziała miła pani konsultantka, w jego domu powinien pojawić się doradca, który podpisze z nim umowę.

Nie minęła godzina, a do jego drzwi zapukał młody mężczyzna, z dość sporą torbą pełną kasy i jakiś papierów. Doradca nie przekroczył nawet progu mieszkania Janka, a już namówił go na niesamowicie opłacalną ofertę ubezpieczenia pożyczki oraz dodatkowy pakiet, który umożliwi Jankowi wakacje kredytowe, czasowo zmniejszenie raty i dwa bilety do kina na nadchodzący weekend. Janek nie czytając dokładnie umowy, wszystko podpisał – łącznie z wekslem in blanco.

Błąd 5. Janek skorzystał z oferty parabanku i spłacił jedną większą pożyczką mniejsze chwilówki

Moment, w którym Janek chciał skonsolidować swoje wszystkie zobowiązania był kolejną szansą na to, żeby zakończyć spiralę długów. Janek wybrał jednak najgorzej jak mógł – podpisał umowę z parabankiem, która była dla niego wyrokiem. Z pożyczonych 10 tysięcy zostaną mu niecałe dwa tysiące, gdy spłaci wszystkie swoje chwilówki, a on będzie musiał zwrócić 22 tysiące złotych. Plus 50 zł za bilety do kina, które okazały się nie być darmowym prezentem do pożyczki, a kolejnym ukrytym wynagrodzeniem dla pożyczkodawcy, nie mówiąc już o ciążącym na Janku wekslu.

Janek mógł wybrać całkowicie inną rozsądną drogę. Był na takim etapie swojej „przygody”, że gdyby skonsolidował swoje zobowiązania w normalnym banku, na uczciwych zasadach, to mógłby już w tym momencie przerwać kredytowe szaleństwo i wrócić do normalnego życia. Janek jednak po tym jak dostał odmowę z jednym z banków (bo w jego BIK-u widniały wpisy od chwilówek i brak mu było zdolności) poszedł na łatwiznę i poratował się internetową ofertą instytucji, która dumnie nazwała się „ostatnią deską ratunku dla dłużnika”.

Horrendalnie wysokie koszty ratalnych pożyczek – czy to jest legalne?

Zacytujmy w tym miejscu art. 5 Kodeksu Cywilnego:

Jak więc mają się do tej normy prawa praktyki firm parabankowych, dla których bardziej opłacalne jest to, że ich klient nie będzie spłacał pożyczki? Wtedy z pełną premedytacją taka firma będzie dochodzić od pożyczkobiorcy wziętych z kosmosu, maksymalnie zawyżonych kwot, niemających kompletnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Normą jest to, że składając pozew do sądu, taki parabank będzie żądał trzykrotności, lub nawet czterokrotności pożyczonego kapitału! Nieświadomy konsument, zastraszony przez nachalną windykację często przystaje na nakaz zapłaty wydany przez sąd i nie pozostaje mu nic innego, jak zapłata zgodnych (według parabanku oczywiście) z “zasadami współżycia społecznego“ wysokich kosztów za windykację i innych opłat, które są w świetle prawa nielegalne.

Co możemy w tym momencie poradzić Jankowi? Janek przejrzał swoją umowę z parabankiem, nie znalazł żadnych braków, które umożliwiłyby mu odstąpienie od umowy w późniejszym terminie, niż 14 dni od dnia zawarcia umowy. Janek spłacił kilka rat, do tego posiada praktycznie całą kwotę, która umożliwiłaby mu spłatę całości kapitału. Czy Janek, chcąc spłacić pożyczkę wcześniej, niż wynika to z harmonogramu, musi zapłacić wszystkie koszty i odsetki?Spójrzmy kolejny raz na ustawę o kredycie konsumenckim, a dokładnie art. 48 oraz 49.

art. 49 ustawy o kredycie

Z tych przepisów wynika jednoznacznie prawo do spłaty kredytu przed terminem. W wypadku skorzystania z tego prawa, pożyczkodawca spłaca kapitał pożyczki oraz proporcjonalnie obniżone wszystkie koszty takiego kredytu, obejmujące także jednorazowe opłaty, które konsument ponosi przy zawieraniu umowy.

Dla przykładu, opiszmy jedną z pożyczek Janka. Janek wziął ratalną pożyczkę na rok, której koszty zamykały się w kwocie 1500 zł. Kwota ta zawierała opłaty, prowizje oraz koszty ubezpieczenia i odsetki. Pół roku po zawarciu umowy, Janek spłacił pożyczkodawcy całą kwotę pożyczki i wszystkie koszty. Janek, całkowicie zgodnie z prawem, może wystąpić o zwrot 600 zł o które pożyczkodawca powinien obniżyć całkowity koszt kredytu, ze względu na wcześniejszą spłatę.

Janek, im bardziej wpętlał się w swoje chwilówki, tym więcej razy brał jakąś pożyczkę, aby spłacić poprzednią. Niekiedy odbywało się to na takiej zasadzie, że pierwszego dnia miesiąca brał pożyczkę, spłacał ją po dziewięciu dniach, przez co nie wykorzystał nawet 2/3 okresu, na który brał pożyczkę.

Janek, mądrzejszy już o informacje dotyczącą zwrotu kosztów pożyczki za niewykorzystany okres kredytowania, napisał więc do każdej firmy pożyczkowej po kolei, w której spłacał wcześniej swoje zobowiązania reklamację i czekał na zwrot pieniędzy (Janek postanowił za jeden taki zwrot wrócić do kina i obejrzeć film do końca). Poniżej zobaczycie jedną z takich reklamacji, którą Janek wysłał do swojego wierzyciela.

Reklamcja – zwrot prowizji

Jan Dłużny

Ul. Windykacyjna 1

00-123 Warszawa

Lichy Procent

Pożyczona 1

85-123 Bydgoszcz

REKLAMACJA

Szanowni Państwo,

Na podstawie ustawy o rozpatrywana reklamacji przez podmioty rynku finansowego, w związku z art. 49 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim (Dz.U. 2011 nr 126 poz. 715), proszę co następuje:

– z racji wcześniejszej spłaty pożyczki nr: 1234 (umowa zawarta w dniu 01-01-18 na okres 30 dni, spłacona w dniu 10-01-18) proszę o zwrot części opłat za niewykorzystany okres pożyczki.

Art. 49 ust. 1 ustawy należy rozumieć w ten sposób, że w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego następuje obniżenie wszystkich możliwych kosztów takiego kredytu, niezależnie od ich charakteru i niezależnie od tego, kiedy koszty te zostały faktycznie poniesione przez kredytobiorcę, z tymże wyjątkiem, iż redukcja ta ma charakter proporcjonalny, tj. odnosi się do okresu od dnia faktycznej spłaty kredytu do dnia ostatecznej spłaty określonej w umowie.

Nadto, zwracam uwagę, iż Trybunał Sprawiedliwości UE w dniu 11 września 2019 roku wydał wyrok w sprawie o sygn. akt TSUE: C-383/18, który potwierdza powyższe rozważania w całości. Co więcej, wyrok Trybunału odnosi skutek ergo omnes – to znaczy, iż orzeczenie to jest skuteczne dla wszystkich sądów krajowych. Dlatego też orzeczenie o sygn. akt. C-383/18 jest jedyną wiążącą podmioty rynku finansowego wykładnią art. 49 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim. TSUE opowiedział się za tym, iż zwrot dotyczy wszystkich kosztów pozaodsetkowych umowy kredytu konsumenckiego.

Mając na uwadze powyższe, zwrot jest w pełni uzasadniony.

Zwrotu części opłat za niewykorzystany okres pożyczki proszę dokonać na podany niżej rachunek bankowy:

Gold bank o numerze 123456789987654321

Z wyrazami szacunku,

Jan Dłużny

Spójrzmy na kolejną umowę Janka, którą zawarł z parabankiem.

koszty pożyczki

Janek pożyczył okrągłe 10000 zł. Pożyczkodawca naliczył prowizję w wysokości kwoty kapitału oraz ustalił, że oprocentowanie pożyczki wyniesie 10 % w skali roku. Janek ponownie użył swojego kalkulatora i stwierdził, że prowizja w wysokości 10000 zł przy takim samym kapitale pożyczki jest zgodna z limitem pozaodsetkowych kosztów kredytu.

Janek jednak się nie poddał. Przeglądał dokładnie umowę, punkt po punkcie i znalazł taki zapis:

Janek pomyślał sobie, że coś tu nie gra. Pożyczkodawca miałby ponieść koszt w wysokości 10000 zł za przygotowanie i udzielenie pożyczki? Przypomnijmy, że:

umowa została zawarta za pośrednictwem systemu teleinformatycznego, bez obecności stron. Żaden pracownik pożyczkodawcy nie musiał wsiadać w samochód, wydawać pieniędzy na benzynę i czekać na Janka w umówionym miejscu, aby złożyć podpis pod umową.

– przygotowanie umowy polegało na tym, że Janek złożył na stronie internetowej pożyczkodawcy wniosek, gdzie wpisał swoje dane, interesującą go kwotę, którą chciał pożyczyć i kliknął myszką w przycisk „dalej”. Dostał po tym automatycznego maila, gdzie pożyczkodawca napisał, iż jego wniosek został zaakceptowany. Kolejnym krokiem było wysłanie przez Janka 1 grosza na podany rachunek bankowy, który równał się z akceptacją warunków umowy.

– po kilkunastu minutach na maila przyszedł wypełniony wzorzec umowny. Zrobił to ten sam system informatyczny, który pozwolił Jankowi złożyć wniosek. Wszystko odbyło się bez jakiejkolwiek czynności pożyczkodawcy, wymagającej konstruowania umowy, wpisywania danych przez pracownika, czy w końcu wysyłki umowy kurierem.

przelew pożyczki na konto Janka odbył się w pełni automatycznie. Janek pożyczkę będzie spłacał także poprzez wykonywanie co miesięcznych przelewów, a księgowanie rat nie będzie wiązało się z jakąkolwiek czynnością ze strony pożyczkodawcy, bo bank zrobi to za niego.

Janek uświadomił sobie, że kolejny raz został nabity w butelkę. Tak naprawdę ogromna prowizja zastrzeżona przez pożyczkodawcę jest próbą obejścia przepisów o odsetkach maksymalnych i nie ma odzwierciedlenia w faktycznych czynnościach podejmowanych przez pożyczkodawcę w celu zawarcia umowy. Janek po raz kolejny wszedł na stronę z orzeczeniami sądowymi, aby sprawdzić, czy naliczenie tak dużych prowizji jest zgodne z prawem.

Sygn. akt I C 458/17 Sąd Rejonowy w Kłodzku

Zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim Dziennik Ustaw 126 poz. 715 z 12.V.2011r., z późn. zmianami pozaodsetkowe maksymalne kwoty kosztów kredytu są ograniczone przepisem art 36a, który wskazuje wzór matematyczny maksymalnych kwot. Wzór ten jak podniesiono wyżej, ustala maksymalną a nie powszechnie obowiązującą wysokość kosztów dodatkowych. Zamieszczony w ustawie wzór nie może stanowić sposobu obejścia przepisów o odsetkach maksymalnych przez dodawanie do kwot spłaty bliżej nie uzasadnionych i z niczego nie wynikających dodatkowych obciążeń.

Pożyczkodawca udzielając kredytu w wysokości 5 000 zł i pobierając od tej kwoty odsetki w wysokości 800 zł nie może doliczać do kwoty spłat dalszych 6 250 zł tylko dlatego, że z wzoru zawartego w art. 36a cyt. wyżej ustawy taka kwota odnośnie tej pożyczki może być wyliczona.

Pozaodsetkowe koszty kredytu udzielający kredyt musi szczegółowo wymienić w umowie podając podstawę obciążenia nimi pożyczkobiorcy, w przeciwnym bowiem razie instytucja parabankowa „chce” otrzymać 12 000 zł z pożyczonych 5 000 zł. Tego typu zabieg pod żadnym pozorem nie może korzystać z ochrony prawnej w demokratycznym państwie prawnym.

Janek coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że nie jest na straconej pozycji i wyjście z długów jest możliwe.

Parabankowa pożyczka ratalna

Parabankowa pożyczka ratalna ma tak wysokie koszty, że przez cały okres kredytowania zapłacisz prawdopodobnie drugie tyle, ile pożyczyłeś.

Choć pożyczkodawcę formalnie wiąże maksymalny limit kosztów pozaodsetkowych, to te windowane są do najwyższej możliwej wysokości, przybierając tak oderwane od rzeczywistości nazwy i kwoty, jak „opłata za przygotowanie umowy” w wysokości 100 zł przy 300 zł kwocie kapitału.

Maksymalny pozaodsetkowy limit kosztów pożyczki nie oznacza od razu, że każdy pożyczkodawca może doliczać taką kwotę do kosztów pożyczki. Umowa pożyczki, która będzie sformułowana zgodnie z zasadami uczciwości i rzetelności powinna jasno określać, jakie opłaty stanowią zysk pożyczkodawcy, a które pobierane są na pokrycie konkretnych czynności związanych z zawarciem i obsługą umowy.

W każdym momencie trwania umowy przysługuje Ci prawo do wcześniejszej spłaty. Choć pożyczkodawcy zazwyczaj pomniejszają kwotę do spłaty o nienależne odsetki, to gorzej jest już z innymi opłatami. Konsument płaci więc naprzykład całą kwotę opłaty przygotowawczej, która też powinna być proporcjonalnie obniżona.

11 września 2019 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C-383/18, w którym jednoznacznie opowiedział się za prokonsumencką interpretacją art. 49 ust.1 ustawy o kredycie konsumenckim. Trybunał stwierdził, że prawo konsumenta do obniżki całkowitego kosztu kredytu w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu obejmuje wszystkie koszty, które zostały nałożone na konsumenta. Podmiot rynku finansowego zobowiązany jest wobec tego do proporcjonalnej obniżki wszystkich kosztów pozaodsetkowych – nawet takich, które sprawiają wrażenie jednorazowym (na przykład opłata przygotowawcza). Jeżeli bank, lub spółka chwilówkowa, mimo powołania się na wyrok TSUE, nie chce zwrócić Ci należnych pieniędzy, to świadomie wprowadza Cię w błąd!

W razie, gdy spłaciłeś swoją pożyczkę przed czasem, a pożyczkodawca nie chce Ci zwrócić opłat za niewykorzystany okres, możesz poprosić o pomoc Rzecznika Finansowego.

W ostateczności, gdyby bank lub spółka pożyczkowa nadal upierała się, że żaden zwrot Ci się nie należy, możesz złożyć pozew do sądu o zwrot nienależnie pobranych przez kredytodawcę świadczeń. Tematem tym zajmiemy się w dalszej części, gdy Janek, z pomocą wyspecjalizowanej kancelarii prawnej, będzie składał taki pozew do sądu.

Kolejne części przygód Janka już wkrótce

Tymczasem możesz się ze mną skontaktować, jeśli masz problem z ratalną pożyczką pozabankową. Wystarczy, że użyjesz formularza, który znajdziesz poniżej.

Zdjęcie od Freepik