Minęło już 14 dni, odkąd Janek „cieszy” się pożyczonymi pieniędzmi. Przypomnijmy, że po dwóch tygodniach Jan posiada dwa zobowiązanie a jedno zdążył przedłużyć za 200 zł. Na ten moment zadłużenie Janka to 2490,77 zł, co przekroczyło jego co miesięczną pensję.

Janek wstał rano i pierwsze co zrobił, to od razu wszedł na komputer. Jego codzienna rutyna została naruszona. Janek nie zdążył się obudzić, a już myślał nad tym, co zrobić, aby spłacić pożyczki z nadchodzącej wypłaty. O 9:00 zaksięgował mu się przelew od pracodawcy – całe 2444 zł. Janek opłacił czynsz za mieszkanie, rachunki, oddał koledze pięć dyszek i na koncie zostało mu 1300 zł. Janek już w nocy wiedział co zrobi. Wczoraj dostał sms, że jeśli spłaci swoją pożyczkę przed czasem, to jego limit pożyczkowy wzrośnie o 200%! Jak gdyby nigdy nic, Janek wyczyścił swoje konto praktycznie do zera, przelewając 1240,77 zł na konto spółki udzielającej pożyczki online.

Janek wiedząc, że za chwilę weźmie kolejną pożyczkę, ostatnie 59 zł przeznaczył na wpłatę pierwszemu pożyczkodawcy. Pomyślał sobie, że dobrze będzie to wyglądać, jak przeleje jakąś kwotę przed czasem. Być może Janek przez to dostanie jakąś super ofertę i będzie mógł następnym razem pożyczyć jeszcze więcej?

Jest 9:15, a Jankowi z wypłaty zostało dwadzieścia trzy grosze. Janek jednak nie stracił wigoru, a jego uśmiech na twarzy zrobił się jeszcze szerszy, kiedy suwak na stronie internetowej powoli zwiększał sumę pieniędzy, którą Janek chce pożyczyć. Janek po chwili wybrał kwotę, która go interesuje (za bardzo nie sprawdzając, ile ma oddać i kiedy), kliknął „weź pożyczkę” i udał się do łazienki. Janek w myślach wydawał już pieniądze, które miało do niego lada chwila przyjść. Opłacił już czynsz i rachunki, a zaraz na jego koncie miały pojawić się kolejne dwa tysiące złotych.

Janka po powrocie do ciasnego pokoju czekało jednak rozczarowanie w postaci sms od firmy pożyczkowej:

Dziękujemy za złożenie wniosku. Informujemy, że o kolejną pożyczkę może Pan się starać po upływie 24 godzin od spłaty poprzedniej. Informujemy jednocześnie, że wniosek może Pan złożyć po weekendzie.

Skąd wziąć kasę?

Janka oblał zimny pot.  Jest sobota, Janek nie pójdzie do sklepu, aby zakupić jedzenie. Wieczorem Janek nie wyjdzie z kumplami do pubu obejrzeć mecz jego ukochanej drużyny. Ba, Janek miał w planach pojechanie do myjni i umycie jego Corsy, o którą dba z całego serca.  W lodówce pustki, a jego chytry plan spalił na panewce.

Janek jednak nie chciał się od razu poddać. Wiedział, że firm pożyczkowych jest spora ilość, bo przeglądał z nudów portale, które porównują oferty chwilówek (w zakładkach Janka pojawił się dumnie brzmiący folder „finanse”).

Janek postanowił skorzystać z usług kolejnego pożyczkodawcy, który udziela pożyczek w weekend. Zapomniał całkowicie o tym, że dzisiaj mija 14 dni na odstąpienie od pierwszej pożyczki, dzięki czemu w jego kieszeni zostały by wszystkie opłaty, a Janek miałby kolejne 30 dni na spłatę zobowiązania.

Błąd 4. Janek zamiast odstąpić od umowy, zawierał kolejne

Nie minęła 11, a na koncie Janka pojawiło się 2000 zł. Janek znalazł niesamowitą ofertę pożyczki nie na 30, ale na 45 dni. 15 dodatkowych dni na zebranie kasy potrzebnej na spłatę lub refinansowanie. Janek wiedział, że da radę. Tymczasem przestał przejmować się tak mało ważnymi kwestami i sprawdził tylko maila, na który nie dotarła nawet żadna umowa. Janek stwierdził, że może to i lepiej, bo umowy które dotychczas przeglądał były dla Janka niezrozumiałym bełkotem, z których jedyne co rozumiał, to tabelki z kwotą, którą dostał na konto (kwotę którą musiał oddać, czyli 2800 zł, umiejętnie ignorował i nie stanowiła ona dla niego punktu do większych rozmyśleni).

Towarzyszymy naszemu bohaterowi dopiero dwa tygodnie, a on zdążył wziąć trzecią pożyczkę, myślał już nad następną, jego płynność finansowa została nadwyrężona w ten sposób, że trudno mówić o jakiejkolwiek płynności. Co więcej, Janek zapomniał spłacić raty za swój 42 calowy telewizor. Janek machnął jednak na to rękoma, wziął pilota, włączył poranne wiadomości i jedząc ostatnie plasterki wędliny z lodówki rozmyślał o tym, co dzisiaj zrobi na obiad.

W sumie to po co męczyć się z robieniem obiadu. Janek pójdzie dzisiaj do restauracji z kumplami i zje konkretnego steka. Ma przecież całe dwa tysiące złotych na koncie i tak naprawdę żadnych większych wydatków w perspektywie, oprócz spłaty pożyczek. Dla Janka była to jednak tak odległa przyszłość, że nie zawracał sobie tym głowy. Janek weźmie największe danie za 150 złotych, bo go stać. I do tego najdroższy kufel piwa (albo dwa). A potem pójdzie do bukmachera i obstawi za 300 zł kupon na zwycięstwo jego ulubionej drużyny z Seria A(bo w końcu muszą wygrać, a za wygraną Janek spłaci pożyczkę, idealny plan, prawda?).

Ostatni raz Janek wydał tyle na mieście, jak umówił się na randkę i zjadł owoce morza, które następnego dnia przypomniały o swoim istnieniu. Krewetki, małże i kawałki ośmiornicy tańczyły w jego żołądku, zmuszając Janka do częstych wizyt w toalecie. Janek nie wiedział, że ściskająca się na jego szyi kredytowa pętla zapewni mu niejednokrotnie jeszcze większe emocje, niż mało udany wieczór z poznaną na portalu randkowych dziewczyną, która okazała się tak nudna, jak flaki z olejem[1].

[1] Janek żałował potem, że wybrał śródziemnomorską knajpę, zamiast polskiej, tradycyjnej kuchni. Tak na marginesie, flaki są jednym z jego ulubionych dań.

Czy warto odstąpić od umowy?

Oczywiście, że tak. Odstąpienie od umowy jest prawnie unormowaną możliwością, z której skorzystać możesz przez pierwsze czternaście dni od zawarcia umowy z pożyczkodawcą i to bez podania jakiejkolwiek przyczyny. O odstąpieniu od umowy możesz przeczytać w art. 53 ukk. Na ten moment zapamiętaj, że odstąpienie od umowy ma skutek „ex tunc – umowę, od której się odstąpiło, uznaje się za niezawartą– a Twoim jedynym obowiązkiem będzie oddanie pożyczonego kapitału, plus ewentualne odsetki. Prawnicze towarzystwo lubi używać tak zwanych paremii łacińskich – czyli krótkich sentencji, które wyrażają jakieś podstawowe zasady. „Ex tunc” brzmi bardziej poważnie niż „od wtedy”, nieprawdaż?

Pożyczkodawca w treści umowy musi wprost napisać, jaka kwota odsetek będzie mu przysługiwała za każdy dzień korzystania z kapitału pożyczki, jeśli odstąpisz od umowy. Jak już wspominałem wcześniej, niekiedy wystarczy, że będziesz musiał oddać sam kapitał, jeśli pożyczkodawca nie zastrzeże w umowie kwoty odsetek, jakie mu się należą.

No dobrze, wiemy już, że od umowy można odstąpić i ma się na to całe 14 dni. Janek jednak nie był świadomy, że istnieje możliwość odstąpienia od umowy, nawet po upływie tego terminu!

Wróćmy do tematu odsetek, które należą się pożyczkodawcy i wybiegnijmy kolejny raz w przyszłość, do momentu, w którym Janek ma na głowie już kilkanaście pożyczek, a jego waga zmalała o dobre kilka kilogramów. I bynajmniej nie przez wizyty na siłowni, a przez stres, który przechodzi każdego dnia. Janek postanowił, że przejrzy jedną ze swoich umów, w której dostrzegł taki zapis:

Janek pożyczki

Po przeczytaniu części umowy o odstąpieniu na twarzy Janka pojawiły się pewne wątpliwości. Nie ma ani słowa o tym, jaka jest wysokość odsetek, które Janek miałby zapłacić, jeśli chciałby odstąpić od umowy. Minęło już ponad 14 dni od momentu, kiedy Janek zawarł umowę, ale w pewnym momencie Janka olśniło. Szybko znalazł tekst ustawy o kredycie konsumenckim i po krótkiej chwili dotarł do interesującego go zapisu:

Art. 53. [Uprawnienie do odstąpienia od umowy]
1.

Konsument ma prawo, bez podania przyczyny, do odstąpienia od umowy o kredyt konsumencki w terminie 14 dni od dnia zawarcia umowy.

2.

Jeżeli umowa o kredyt konsumencki nie zawiera elementów określonych w art. 30, konsument może odstąpić od umowy o kredyt konsumencki w terminie 14 dni od dnia dostarczenia wszystkich elementów wymienionych w art. 30.

Janek, nie tracąc czasu, napisał reklamację[1], w której żądał uzupełnienia umowy o informację na temat wysokości odsetek, które musi zapłacić w wypadku odstąpienia od umowy. Nie minęło kilka dni, jak Janek otrzymał odpowiedź, umowa została uzupełniona o to, o co prosił Janek.

umowa pożyczki

Janek odetchnął z ulgą, bo następnego dnia wysłał do pożyczkodawcy odstąpienie, a pożyczkodawca (choć bardzo niechętnie) przyznał Jankowi rację, że ten mógł skorzystać z możliwości przysługującej mu na mocy art. 53 ust. 2 ukk.

Janek postanowił, że zrobi podobnie z resztą swoich umów i spróbuje zastosować ten sam manewr, tym samym zaoszczędzając ładnych kilkaset złotych, które powędrowały by do jego wierzycieli w ramach „opłat administracyjnych”, „prowizji za udzielenie pożyczki”, „opłaty za nieodesłanie umowy”[1] „opłaty nie-wiadomo-za-co-która-którą-musisz zapłacić-bo-tak”[2].

[1] Choć ta ostatnia opłata jest mało zgodna z prawem, ale o tym dowiemy się później.

[2] Przejrzyjcie swoje umowy – na pewno znajdziecie tam podobne kwiatki.

Porady dla Ciebie

Prawo odstąpienia od umowy ma służyć temu, abyś miał dodatkowy czas do namysłu nad umową, którą zawarłeś. Często przecież jest tak, że czytanie i analiza dokumentu umownego jest ostatnią rzeczą, o której myślisz, gdy chcesz wziąć pożyczkę. Szczegółowe zaznajomienie się z wszystkimi zapisami z umowy pozwoli Ci w pełni świadomie podjąć decyzję o tym, czy chcesz odstąpić od umowy, czy spłacać ją zgodnie z warunkami, które zaproponował Ci pożyczkodawca.

Zazwyczaj przed zawarciem umowy o chwilówkę trudno dostatecznie zagłębić się w niuanse, które pożyczkodawca dla nas przygotował. Jeśli sam proces wnioskowania o pożyczkę i jej uzyskania trwa dosłownie kilkadziesiąt minut, to jest to zdecydowanie za mało, aby przeciętny konsument mógł w pełni przyswoić treść umowy[1].

Termin na odstąpienie od umowy to 14 dni. Drugą możliwością odstąpienia jest wystąpienie do pożyczkodawcy po upływie dwóch tygodni od zawarcia umowy, aby ten przedstawił konsumentowi wszystkie informacje wymagane przez art. 30 ukk (wystarczy brak jakiegokolwiek elementu) i w następnej kolejności złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy w terminie 14 dni od uzupełnienia informacji.

Ustawa nie przewiduje szczególnej formy odstąpienia od umowy. Jeżeli więc do umowy będzie dołączony wzór odstąpienia od tejże, a wyślesz pożyczkodawcy odstąpienie napisane przez siebie, z którego bezpośrednio wynika, że odstępujesz od umowy, to pożyczkodawca nie może takiego oświadczenia nie przyjąć. Załączenie do umowy wzoru odstąpienia ma mieć charakter pomocniczy, choć w ust. 3 art. 53 ukk ustawodawca nałożył na pożyczkodawcę obowiązek dostarczenia podobnego (lub takiego samego (wzoru konsumentowi na trwałym nośniku. Dzięki temu klient podmiotu oferującego chwilówki ma ułatwione zadanie, gdyż nie dość, że skutecznie został poinformowany o prawie które mu przysługuje, to wystarczy, że wydrukuje (lub uzupełni i wyśle elektronicznie) odstąpienie i przekaże dokument pożyczkodawcy. Nie musi więc wertować dziesiątek stron w internecie w poszukiwaniu jedynego słusznego wzoru, mającego moc odstąpienia od umowy pożyczki.

Termin na odstąpienie zostanie zachowany, jeśli wyślesz oświadczenie przed upływem 14-dniowego terminu. Bez znaczenia pozostaje fakt, czy przez opieszałość Poczty Polskiej oświadczenie dojdzie do pożyczkodawcy po miesiącu od wysłania albo i dłużej.

Na koniec warto zaznaczyć, że nie wszyscy pożyczkodawcy umożliwiają odstąpienie w formie elektronicznie. Musisz dokładnie przeczytać swoją umowę, aby upewnić się, czy skutecznie odstąpisz od umowy, jeśli wyślesz pożyczkodawcy wiadomość mailową.

[1] A niekiedy w takich umowach znajdą się zapisy, jak ten o karze za nieodesłanie podpisanej umowy.

Za pewien czas przeczytasz na Antychwilówce kolejną część perypetii Janka, nad którym  zaczynają zbierać się czarne chmury zwiastujące finansową katastrofę.

Wcześniejsza część przygód Janka – klik!