Janek, po otrzymaniu tysiąca złotych przelewem, zaczął być bombardowany mailami z różnego rodzaju firm pożyczkowych.  Zdziwił się bardzo, bo przecież nigdy wcześniej nie dostawał takich maili, a tu nagle taka zmiana (Janek oczywiście nie był świadomy, że na stronie porównującej oferty pożyczek pozostawił zgodę na przetwarzanie swoich danych i wysyłanie informacji handlowych). Tak czy siak, jego uwagę przykuł ogromny baner z piękną panią, która prosiła go o kliknięcie w link do strony pożyczkodawcy. Janek, po naprawie samochodu i obfitej sobotniej imprezie w pubie, nie miał już ani grosza, a do wypłaty zostało jeszcze prawie 10 dni.

– Wezmę następną pożyczkę, a jak będzie wypłata to oddam jedną pożyczkę, a tą wcześniejszą przedłużę, bo wczoraj dostałem taką ofertę na maila. – plan Janka wydawał się być idealnym.

Błąd 2. Janek bierze kolejną pożyczkę, nie spłacając poprzedniej

Janek szuka pożyczki

Janek, zaznajomiony już z procedurami, które obowiązują przy wzięciu pożyczki online, przygotował się już wcześniej i czekał na telefon, który zweryfikuje jego dane. Zaczął się trochę denerwować, bo minęło już prawie 20 minut, a telefon nadal milczał. Klnął w myślach, bo jak to możliwe, że reklama mówiła o tym, że w 15 minut kasa przyjdzie na jego konto, a tu minęło prawie pół godziny i on nadal nie dostał gotówki. W końcu jednak miła pani zadzwoniła, zweryfikowała jego dane i poprosiła o coś jeszcze. Janek miał zeskanować swój dowód osobisty i wysłać pożyczkodawcy na podany adres mailowy. Janek, jak gdyby nigdy nic, zeskanował swój dowód, wysłał maila i z uśmiechem na twarzy wyczekiwał sms o tym, że na jego konto wpłynął przelew.

Kasa na koncie!

Janek pożyczył kolejny tysiąc, do oddania ma 1250zł. Od razu po przelewie zalogował się na konto pierwszego pożyczkodawcy i szybkim przelewem „zainwestował200 zł na przedłużenie terminu spłaty pierwszej pożyczki.

Wzięcie drugiej pożyczki to kolejny moment, w którym Janek mógł przerwać nadchodzącą finansową katastrofę. Janek o tym nie wiedział, ale mleko się rozlało, a czasu się nie cofnie. Dodatkowo, Janek stracił dwie stówy na to, żeby przedłużyć termin spłaty pierwszej pożyczki. Nie wiedział, że przedłużenie terminu spłaty tylko na chwilę przesunie w czasie, to co nieuniknione – czyli spłatę pożyczki.

Czy kolejna pożyczka to dobry pomysł?

Oczywiście, że nie. Nasz bohater ma do oddania ponad 1200 zł pierwszej pożyczki, a już po pięciu dniach wziął następną, dzięki której jego zobowiązanie urosło do kwoty zbliżającej się do jego comiesięcznej wypłaty. Co więcej, Janek jak gdyby nigdy nic, wysłał mailowo swój skan dowodu osobistego, co jest rzeczą niedopuszczalną. Firmy pożyczkowe nie mają prawa przetwarzać skanów dowodu w jakimkolwiek celu. Tylko banki (art. 112b Prawa bankowego) są uprawnione do przetwarzania informacji zawartych w dokumentach osób fizycznych dla celów prowadzonej działalności bankowej, łącznie z wizerunkiem klienta. Firma udzielająca pożyczki nie jest bankiem, dlatego nie ma jakiejkolwiek podstawy do przetwarzania wizerunku.

Ustawodawca w 2016 roku znowelizował ustawę o kredycie konsumenckim i przewidział wprost, jakie mogą być maksymalne pozaodsetkowe koszty kredytu konsumenckiego. Kwestie tę normują art. 36a–36d ukk. Maksymalna wysokość wspomnianych kosztów jest ustalana, stosownie do art. 36a ust. 1 ukk poprzez dodanie dwóch wartości: 25% całkowitej kwoty kredytu oraz 30% całkowitej kwoty kredytu obliczonej stosownie do długości okresu spłaty, przy czym wymieniona wartość 30% obowiązuje dla okresu jednego roku.

Jak więc wygląda w praktyce wysokość pozaodsetkowych kosztów kredytu?
  • W skali 6 miesięcy przekroczyć 40% całkowitej kwoty kredytu (25% + 15%)
  • w skali roku 55% (25% + 30%)
  • w skali 2 lat 85% (25% + 60%)

Należy mieć na uwadze też to, że pozaodsetkowe koszty kredytu nie mogą przekroczyć w każdym wypadku 100% całkowitej kwoty kredytu. Jak widać, pożyczkodawca ma ustawowo limitowaną maksymalną wysokość kosztów pozaodestkowych. Od dłuższego czasu prowadzone są prace legislacyjne[1] nad nowelizacją ustawy o kredycie konsumenckim. Regulator doszedł do wniosku, że obniży limit kosztów pozaodsetkowych do odpowiednio 10% całkowitej kwoty kredytu oraz 10% tej kwoty obliczonej stosownie do długości okresu spłaty (całkowity koszt pozaodsetkowy z umowy kredytu konsumenckiego nie będzie mógł przekroczyć 45% pożyczonej kwoty). Jeżeli zaś chodzi o pożyczki krótkoterminowe – z terminem spłaty krótszym, niż 30 dni – to w takim wypadku całkowity koszt pozaodsetkowy nie będzie mógł wynieść więcej, niż 5% całkowitej kwoty kredytu. Ustawodawca wskazuje, że obecnie funkcjonująca ustawa nie chroni w pełni konsumenta przez zakusami firm pożyczkowych, które maksymalizują zyski kosztem nieświadomości kontrahentów. Zmiany te oczywiście zostały odebrane przez największe spółki pożyczkowe jako niekorzystne dla rynku szybkich pożyczek w Polsce.

Przepisy obowiązujące w czasie epidemii

Plany na wprowadzenie nowych przepisów przyspieszyła epidemia COVID-19 i związana z tą nietypową sytuacją tak zwana „tarcza antykryzysowa[1]”. Propozycja zmniejszenia maksymalnej wysokości kosztów pozaodsetkowych wyszła od Prezesa UOKIK[2]. Prezes urzędu argumentował zmianę tym, że konsumenci, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji spowodowanej na przykład utratą pracy przez koronawirusa, nie będą mieli możliwości spłaty pożyczek o tak drogich kosztach, jak dotychczas. W okresie od 1 kwietnia 2020 roku do 1 lipca 2021 roku, a więc przez 15 miesięcy, pożyczkodawcy nie mogli naliczyć wyższego, niż 5 proc. wartości udzielonej pożyczki, kosztu pozaodsetkowego, w wypadku pożyczek z terminem spłaty do 30 dni. W wypadku umów, które miały trwać dłużej, maksymalna wysokość kosztów wynosiła 15 proc. całkowitej kwoty kredytu oraz 6 proc. za każdy rok kredytowania. Koszty nie mogły jednak wynieść więcej, niż 45 proc. całkowitej kwoty kredytu po zsumowaniu tych dwóch zmiennych. Jak do tego odnieśli się pożyczkodawcy? Niestety, ale niektórzy udzielali nadal tak samo drogich pożyczek, jak przed wejściem w życie tarczy antykryzysowej. 1 lipca 2021 roku poziom kosztów pozaodsetkowych wrócił do tego wyrażonego w art. 36a ukk. Czas pokaże, czy prowadzone prace legislacyjne dotyczące permanentnego obniżenia maksymalnych kosztów pozaodsetkowych odniosą skutek i konsumenci będą płacić mniej za pożyczane pieniądze. Trzeba jednak pamiętać, że za brakiem zmian stoi ogromne lobby pożyczkowe, niechętne na każdorazowe próby zamknięcia im kurka z pieniędzmi od konsumentów, którzy zawierają drogie i niekorzystne dla siebie umowy pożyczkowe.

[1] Ustawa z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw.

[2] https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=16343

Jak obejść ustawowe limity?

Większość pożyczkodawców tak konstruuje prowizje, by maksymalnie wykorzystać limit z art. 36a ustawy o kredycie konsumenckim. W takim wypadku zastrzeżenie prowizji za przedłużenie terminu spłaty pożyczki byłoby nielegalne (bo pożyczkodawca przecież zastrzegł już maksymalną wysokość prowizji przy podpisaniu umowy). Część pożyczkodawców ma oczywiście w nosie jakieś ustawy i limity i wprost piszą, że termin spłaty pożyczki można przedłużyć. Nieświadomy konsument, taki jak Janek, zdobywa więc pieniądze (zazwyczaj biorąc kolejną chwilówkę), wpłaca je na konto pożyczkodawcy i cieszy się z kolejnych trzydziestu dni na spłatę. A odsetki rosną tak, czy siak.

Pierwotna ustawa antylichwiarska która wprowadziła limit kosztów pozaodsetkowych, zakazała także powyższego procederu przedłużania terminu spłaty pożyczki za kwotę bliską prowizji pierwotnej pożyczki. Firmy chwilówkowe straciły więc główną część swojego dochodu, a w branży zapanował niepokój. Jak to możliwe, że ustawodawca odciął nas od pieniędzy! Nie minęło dużo czasu, a pożyczkodawcy znaleźli sposób na obejście przepisów o maksymalnych kosztach i zaczęli refinansować pożyczki.

Błąd 3. Janek zaczyna przedłużać i refinansować swoje pożyczki

Przenieśmy się trochę w czasie (wraz z Jankiem oczywiście) do momentu, w którym mija termin na spłatę jego drugiej pożyczki. Janek od kilku dni dostawał telefony i niesamowite oferty mailowe – żeby refinansować swoją pożyczkę z firmy A do firmy B. Łaskawa firma A, pieczołowicie opiekująca się swoim klientem i nie chcąca, aby ten wpadł w finansowe tarapaty, znalazła firmę B, która przejmie dług Janka, aby ten mógł mieć kolejne 30 dni na uzbieranie potrzebnej kwoty do spłaty. Oczywiście firma B nie jest dobrym samarytaninem i pobierze za taką usługę konkretną kwotę (zazwyczaj wielkości prowizji pierwotnej pożyczki). Co więcej, żeby wszystko przebiegało sprawnie – nad całym procesem czuwa spółka C, jako pośrednik. Dziwnym trafem spółka C jest pośrednikiem zarówno pierwotnego pożyczkodawcy, jak i tego, który na swoje barki bierze uratowanie sytuacji Janka. Cóż za zbieg okoliczności!

W całej tej śmiesznej sytuacji brakuje tylko lokaja w jedwabnych rękawiczkach, który podsuwa pod nos Jankowi nową umowę z firmą B i gratuluje mądrego posunięcia. Janek został uratowany, ma kolejne 30 dni na spłatę!

Refinansowanie diagram

Janek, przedłużając pożyczkę za pewną opłatą, nie wiedział więc, że jest to niezgodne z prawem (każde przedłużenie jest kosztem pozaodsetkowym). Co więcej, to nie będzie pierwsza taka sytuacja, w której Janek będzie chciał przedłużyć swoją pierwszą pożyczkę, gdyż już za miesiąc okaże się, że Janek zrobi to kolejny raz. Janek też skuszony ofertą pożyczkodawcy zaczął refinansować swoje zobowiązania, nie mając pojęcia o tym, że niepotrzebnie daje zarobić firmie, która żeruje na jego niewiedzy.

To był kolejny moment, w którym Janek mógł zakończyć zbliżającą się spiralę zadłużenia. Biedny Janek, a to dopiero początek jego drogi przez mękę…

Koronawirus i nowe rozwiązania legislacyjne

Ustawodawca postanowił skończyć z nieuczciwymi praktykami pożyczkodawców, którzy tworzą spółki – córki i wciągają konsumentów w wir refinansowań.  Już przed epidemią koronowirusa regulator chciał znowelizować ustawę o kredycie konsumenckim i wprowadzić do niej istotną zmianę.  Wspomniana wcześniej tarcza antykryzysowa przyspieszyła plany legislacyjne i wprowadziła w życie art. 8f, którego treść przytaczam poniżej:

 W przypadku udzielenia przez kredytodawcę lub podmiot z nim powiązany w rozumieniu przepisów rozporządzenia Komisji (WE) nr 1126/2008 z dnia 3 listopada 2008 r. przyjmującego określone międzynarodowe standardy rachunkowości zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 1606/2002 Parlamentu Europejskiego i Rady (Dz. Urz. UE L 320 z 29.11.2008, str. 1, z późn. zm. )) konsumentowi, który nie dokonał pełnej spłaty kredytu, kolejnych kredytów w okresie 120 dni od dnia wypłaty pierwszego z kredytów:

1)         całkowitą kwotę kredytu, dla celów ustalenia maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu, o której mowa w art. 36a, stanowi kwota pierwszego z kredytów;

2)         pozaodsetkowe koszty kredytu obejmują sumę pozaodsetkowych kosztów wszystkich kredytów udzielonych w tym okresie.”

Pożyczkodawca nie mógł już zaoferować klientowi „zaprzyjaźnionej firmy”, która spłaci jego zobowiązanie po wypłacie, zastrzegając przy tym maksymalny koszt prowizji (choć oczywiście mógłby to zrobić nie obciążając konsumenta kolejną prowizją). Przekładając powyższe na język trochę bardziej zrozumiały dla przeciętnego konsumenta – w tym dla Janka – w wypadku, gdy Janek postanowi wziąć pożyczkę, to nie mógł jej zrefinansować w podmiocie, który jest powiązany kapitałowo – osobowo z pożyczkodawcą pierwotnym. Stanie się to dla takiego podmiotu refinansującego kompletnie nieopłacalne. W wypadku, gdy Janek został obarczony maksymalną kwotą kosztów pozaodsetkowych przy zawarciu pierwotnej umowy, limit zostaje wyczerpany i kolejna firma nie mogła zastrzec tak samo wysokiej prowizji. Pamiętajmy, że refinansowanie było właśnie odpowiedzią na zakaz naliczania opłat za przedłużanie terminu spłaty pożyczek, a jak już wspomniałem, do tej pory wiele podmiotów na rynku nadal obarcza klientów ogromnymi prowizjami za kolejne 30 dni na spłatę pożyczki.

Art. 8f wprowadzony przez tarczę antykryzysową był sprawdzianem kreatywności spółek pożyczkowych. Nie dość, że pożyczkodawcom zabroniono oferowania klientom przedłużania terminów spłaty pożyczek, to później uznano, że pożyczkodawcy nie mogą refinansować zobowiązań. Rynek nie znosi jednak próżni – jeśli zabroniono jednej nieuczciwej praktyki, to zaraz pojawi się nowa. Nie inaczej było także w tym wypadku. Pożyczkodawcy zaczęli oferować konsumentom różnego rodzaju „usługi”, których wykup – przy okazji – przedłuży termin spłaty pożyczki. Jedna z wiodących firm na rynku, w umowach zawieranych z konsumentami, zastrzegała trzy możliwości przedłużenia terminu spłaty pożyczki. Pożyczkobiorca musiałby przedłożyć podpisany weksel in blanco z deklaracją wekslową lub poręczenie spłaty pożyczki jednego poręczyciela, którego miesięczne wynagrodzenie z tytułu wykonywanej pracy wynosi co najmniej 5000,00 zł brutto. Oczywiście przedstawienie powyższych dokumentów jest raczej niemożliwe do wykonania przez pożyczkobiorcę, który ma dwa dni na dokonanie pełnej spłaty pożyczki. Dlatego też istniała trzecia opcja, bardziej „korzystna” dla konsumenta. Wystarczy, że pożyczkodawcy przedstawiłoby się wykonaną przez profesjonalny podmiot analizę statusu finansowego i weryfikacji zdolności kredytowej pożyczkobiorcy w oparciu o ocenę zachowań i spłacalności zobowiązań pożyczkobiorcy. Oczywiście ta analiza statusu finansowego zostałaby wykonana przez podmiot powiązany z pożyczkodawcą. Za odpowiednią opłatą, która wysokością oczywiście dorównywałaby kwocie prowizji, którą konsument musiałby zapłacić za refinansowanie pożyczki.

Maksymalna wysokość odsetek za opóźnienie

Art. 33a. W przypadku gdy łączna wysokość opłat z tytułu zaległości w spłacie kredytu, o których mowa w art. 30 ust. 1 pkt 11, oraz odsetek za opóźnienie naliczonych konsumentowi przekracza kwotę odpowiadającą kwocie odsetek maksymalnych za opóźnienie, o których mowa w art. 481 § 2 1 Kodeksu cywilnego, obliczonych od kwoty zaległości w spłacie kredytu, należnych na dzień pobrania tych opłat lub odsetek, należy się tylko kwota opłat i odsetek odpowiadająca kwocie tych odsetek maksymalnych za opóźnienie.

Jeśli Janek jest związany z pożyczkodawcą jedną umową, to jego wierzyciel może naliczyć maksymalne odsetki za opóźnienie w stosunku rocznym i będzie to niejako jego jedyna kara za zwłokę w płatności.  „Zawarcie” kolejnych, nowych umów daje możliwość naliczenia kolejnych odsetek za opóźnienie, nie zważając na limit określony w art. 33a ustawy o kredycie konsumenckim.

Wysokość maksymalnej stopy oprocentowania zadłużenia przeterminowanego zmieniała się w ostatnich latach dość często – kolejny raz epidemia koronowirusa znacząco wpłynęła na rynek usług kredytów konsumenckich. I tak, do 16 marca 2020 roku maksymalna stopa oprocentowania zadłużenia przeterminowanego wynosiła 14% w skali roku. Od 18 marca 2020 roku do 8 kwietnia 2020 roku doszło do zmiany tej stopy – wynosiła ona już tylko 13%. Kolejne zmiany jeszcze bardziej obniżały stopę – w okresie od 9 kwietnia 2020 roku do 28 maja 2020 roku pożyczkodawca mógł zastrzec w umowie pożyczki jedynie 12% odsetek od zadłużenia przeterminowanego, a od 29 maja 2020 roku jedynie 11,2 %.  Galopująca inflacja i zwiększające stopy procentowe przyspieszyły podwyżkę stóp procentowych i 9 maja 2022 roku maksymalna stopa oprocentowania wynosi już aż 21,5% w skali roku.

Wzór na obliczenie wysokości odsetek za opóźnienie

Art. 33a. W przypadku gdy łączna wysokość opłat z tytułu zaległości w spłacie kredytu, o których mowa w art. 30 ust. 1 pkt 11, oraz odsetek za opóźnienie naliczonych konsumentowi przekracza kwotę odpowiadającą kwocie odsetek maksymalnych za opóźnienie, o których mowa w art. 481 § 2 1 Kodeksu cywilnego, obliczonych od kwoty zaległości w spłacie kredytu, należnych na dzień pobrania tych opłat lub odsetek, należy się tylko kwota opłat i odsetek odpowiadająca kwocie tych odsetek maksymalnych za opóźnienie.

Jeśli Janek jest związany z pożyczkodawcą jedną umową, to jego wierzyciel może naliczyć maksymalne odsetki za opóźnienie w stosunku rocznym i będzie to niejako jego jedyna kara za zwłokę w płatności. „Zawarcie” kolejnych, nowych umów daje możliwość naliczenia kolejnych odsetek za opóźnienie, nie zważając na limit określony w art. 33a ustawy o kredycie konsumenckim.

Wysokość maksymalnej stopy oprocentowania zadłużenia przeterminowanego zmieniała się w ostatnich latach dość często – kolejny raz epidemia koronowirusa znacząco wpłynęła na rynek usług kredytów konsumenckich. I tak, do 16 marca 2020 roku maksymalna stopa oprocentowania zadłużenia przeterminowanego wynosiła 14% w skali roku. Od 18 marca 2020 roku do 8 kwietnia 2020 roku doszło do zmiany tej stopy – wynosiła ona już tylko 13%. Kolejne zmiany jeszcze bardziej obniżały stopę – w okresie od 9 kwietnia 2020 roku do 28 maja 2020 roku pożyczkodawca mógł zastrzec w umowie pożyczki jedynie 12% odsetek od zadłużenia przeterminowanego, a od 29 maja 2020 roku jedynie 11,2 %. Galopująca inflacja i zwiększające stopy procentowe przyspieszyły podwyżkę stóp procentowych i 9 maja 2022 roku maksymalna stopa oprocentowania wynosi już aż 21,5% w skali roku.

Wysokość odsetek maksymalnych za opóźnienie można obliczyć używając do tego łatwego wzoru.

Z x D x S
————– = KO
365

gdzie poszczególne symbole i liczby oznaczają:
Z– zaległość, od której liczymy odsetki,
D– liczbę dni opóźnienia w spłacie zapłaty należności,
S – stawkę odsetek maksymalnych za opóźnienie (w stosunku rocznym)
365 – liczbę dni w roku,
KO– kwota odsetek, którą należy zapłacić

Janek, pożyczając 1000 zł i mając do oddania 1250 zł i nie oddając pożyczki w terminie 30 dni od dnia następującego wymagalności roszczenia, przelał kwotę pożyczki z kosztami dopiero po 31 dniach od dnia, w którym musiał zwrócić pieniądze. Podstawmy więc dane do wzoru:

(1250 zł x 31 dni x 21,5%) / 365 = 22,83 zł

Po miesiącu Janek musiałby więc oddać 22,83 zł więcej. Oczywiście w wypadku, gdyby jego umowa pożyczki zastrzegała maksymalne odsetki za opóźnienie.

Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964r.Kodeks cywilny KC (Dz. U. z 1964r., Nr 16, poz.93, z późn. zm.):

Art. 359. § 21. Maksymalna wysokość odsetek wynikających z czynności prawnej nie może w stosunku rocznym przekraczać dwukrotności wysokości odsetek ustawowych (odsetki maksymalne).

22,83 zł to jedyna kara za brak spełnienia przez Janka obowiązku zwrotu pożyczki w terminie. Pożyczkodawca nie mógłby naliczyć Jankowi jakichkolwiek innych opłat, gdyby zastrzegł w umowie maksymalne odsetki za opóźnienie, albowiem zakaz ten wynika z art. 33a ustawy o kredycie konsumenckim: Jeśli suma tych opłat i odsetek za opóźnienie przekroczy wysokość maksymalnych odsetek za opóźnienie – pożyczkodawcy należna jest jedynie kwota w wysokości maksymalnych odsetek. Co więcej, jeśli dojdzie do naruszenia art. 33a ustawy o kredycie konsumenckim, Janek mógłby złożyć pożyczkodawcy oświadczenie zamieniające kredyt w darmowy i spłacił pożyczkę bez zastrzeżonych kosztów pozaodsetkowych, doliczając do kwoty 1000 zł jedynie maksymalne odsetki za opóźnienie, które nie są objęte sankcją z art. 45 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim.

Maksymalne koszty pozaodsetkowe

Rzućmy okiem na ustawę o kredycie konsumenckim (w brzmieniu nadanym nowelizacją z 2016 roku – pamiętać należy, że art. 36a zostanie w okresie od 31 marca 2020 roku do 30 czerwca 2021 roku przewidywał niższy limit kosztów pozaodsetkowych).

Art. 36a. 1. Maksymalną wysokość pozaodsetkowych kosztów kredytu

oblicza się według wzoru:

𝑀𝑃𝐾𝐾 ≤ (𝐾 × 25%) + (𝐾 × 𝑛/𝑅 × 30%)

w którym poszczególne symbole oznaczają:

𝑀𝑃𝐾𝐾 – maksymalną wysokość pozaodsetkowych kosztów kredytu,

𝐾 – całkowitą kwotę kredytu,

𝑛 – okres spłaty wyrażony w dniach,

𝑅 – liczbę dni w roku.

2. Pozaodsetkowe koszty kredytu w całym okresie kredytowania nie mogą

być wyższe od całkowitej kwoty kredytu.

Janek wziął do ręki swój wysłużony kalkulator i szybko policzył, jakie mogą być maksymalne koszty pozaodsetkowe umowy, która jest zawarta na 30 dni, a pożyczone będzie 1000 zł.

Kapitał pożyczki – 1000 zł

Okres spłaty –30 dni

Podstawmy dane do wzoru:

(1000 zł x 25%) + (1000 x 30/365 x 30%)

250 zł + 24,66 zł = 274,66 zł

Janek pożyczając 1000 zł na okres 30 dni będzie musiał zapłacić maksymalnie 274,66 zł. Do tego oczywiście dojdą jeszcze odsetki, jeśli umowa będzie oprocentowana. Jeśli pożyczkodawca zastrzegł maksymalną prowizję, a Janek zdecyduje się na przedłużenie pożyczki i zapłaci za możliwość spłaty zobowiązania w innym terminie, to pożyczkodawca nie zmieści się w ustawowym limicie. Mówiąc wprost – wobec Janka zostanie zastosowana nieuczciwa praktyka rynkowa. Refinansując pożyczkę, Janek otwiera nowe zobowiązanie (choć tak naprawdę do tego oczywiście nie dochodzi), dzięki czemu kolejny raz można doliczyć do takiej pożyczki koszty. I potem znowu. I kolejny raz, aż Jankowi skończy worek z pieniędzmi (czyt. możliwość zaciągania kolejnych chwilówek) i nie będzie można z Janka ściągnąć ani grosza więcej.

Janek, jak już miał świadomość, że jest oszukiwany, zaczął szperać w internecie i doszedł do wniosku, że większość spółek udzielających pożyczki tworzy kolejne spółki – córki, aby refinansowanie stwarzało pozory legalności i działania w granicach prawa. Sprawdź na przykład KRS[1], wpisując nazwy spółki, która udzieliła Ci pożyczki, następnej spółki, która ją refinansowała oraz nazwę pośrednika. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wszystkie te podmioty będą należały do tego samego właściciela. Możesz wyszukać także jakieś inne powiązania pomiędzy nimi świadczące o tym, że Twoja opłata za refinansowanie trafia do jednej i tej samej grupy osób.

Janek jako nieświadomy konsument nie miał pojęcia o tym, że pożyczkodawcy mogą obchodzić prawo, dzięki czemu maksymalizują swoje zyski, choć formalnie obowiązują ich przepisy dotyczące odsetek maksymalnych[2] i limit kosztów pozaodsetkowych pożyczki. Janek jednak przez całą swoją przebytą drogę w walce z zadłużeniem, dokształcał się i edukował na każdym możliwym froncie. Często sprawdzał także Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych[3], gdzie znajdował orzeczenia ważne z jego punktu widzenia. I tak jednego dnia trafił na wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 5 marca 2015 r., sygn. III AUa 504/14[4]:

Obejście ustawy to zachowanie podmiotu prawa, który napotykając prawny zakaz dokonania określonej czynności prawnej „obchodzi” go w ten sposób, że dokonuje innej niezakazanej formalnie czynności w celu osiągnięcia skutku związanego z czynnością zakazaną, a tym samym sprzecznego z prawem.

Janek zdawał sobie sprawę, że w nadchodzącej sądowej batalii z pożyczkodawcami powyższy argument może zadziałać na jego korzyść[5].

[1] Zajrzyj na stronę https://ekrs.ms.gov.pl lub https://mojepanstwo.pl/, gdzie po wpisaniu nazwy interesującej Cię spółki znajdziesz powiązania tej spółki z innymi podmiotami.

[2]Art. 359. Kodeksu Cywilnego.

[3]http://orzeczenia.ms.gov.pl

[4]http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152500000001521_III_AUa_000504_2014_Uz_2015-03-17_001

[5] Janek stworzył na dysku specjalny folder, gdzie wkleja orzeczenia sądowe wraz z uzasadnieniem – dzięki czemu ma możliwość szybkiego znalezienia interesującej go sygnatury wyroku, którą może użyć na przykład jako argument w reklamacji wysłanej do pożyczkodawcy.

Porady dla Ciebie

Nigdy nie refinansuj, nie przedłużaj terminu spłaty swojej pożyczki, ani nie zawieraj z pożyczkodawcą jakichkolwiek dodatkowych umów, które przedłużą termin spłaty Twojej pożyczki. Przedłużenie to nic innego jak kara umowna za niewywiązanie się z obowiązku zapłaty, co jest oczywiście niezgodne z prawem[1]. Niestety, ale mimo obowiązujących przepisów część spółek pożyczkowych nadal stosuje rolowanie pożyczki[2]. W następnych częściach historii Janka dowiesz się, jak skutecznie walczyć o zwrot kwot, które przeznaczyłeś na przedłużenie spłaty pożyczek.

Refinansowanie to umiejętny sposób obchodzenia prawa. Nie jest to próba ratowania sytuacja dłużnika, a jedynie kolejny sposób na jak najwyższe zyski. Zauważ, że refinansowania zawsze odbywają się w tej samej grupie kapitałowej, zazwyczaj pośrednik uczestniczący w tym mało moralnym procederze także jest powiązany ze spółką pierwotną oraz tą, która refinansuje zobowiązanie. Wszystko pięknie – myślisz sobie. Spółka A wysiliła się i znalazła spółkę B, która refinansuje Ci Twoją pożyczkę, Ty spłacasz pośrednikowi koszty. Teraz spółka B powinna zrobić przelew spółce A, na dokładnie taką kwotę, którą byłeś im dłużny. No bo chyba o chodzi tak? Ktoś spłaca dług za Ciebie. Ba, potrzebna jest Twoja dyspozycja, żeby do takiego przelewu w ogóle doszło. A jeśli spółka B nie przeleje kwoty spółce A, to powinna zrobić przelew Tobie, abyś Ty mógł zamknąć swoja pożyczkę.

Nic z tych rzeczy. Jedynym przelewem, który wykonasz, będzie ten zrobiony przez Ciebie, gdy zapłacisz za refinansowanie. Spłata Twojego długu będzie fikcyjna, a Twój przelew powędruje do pana, który widnieje w KRS jako szef wszystkich szefów, będący jednocześnie pożyczkodawcą, pożyczkodawcą refinansującym i pośrednikiem.

A wszystko to zgodnie z literą prawa[3]. Choć oczywiście, ta zgodność z prawem jest tak naprawdę teoretyczna, gdyż poprzez konstrukcję refinansowania pożyczkodawca mniej lub bardziej umiejętnie, działa wbrew dyspozycjom kluczowych przepisów prawa związanych z pożyczaniem pieniędzy. Niemniej jednak już teraz sądy powszechne wydają orzeczenia, w których opisują schemat refinansowania jako próbę obejścia obowiązującego limitu z art. 36a[4].

Nie korzystaj z jakichkolwiek usług, które są Ci proponowane przez pożyczkodawcę, a które mają przedłużyć termin spłaty. Wobec braku możliwości refinansowania pożyczki, spółki pożyczkowe mogą zachęcić Cię do przedłużenia terminu spłaty pożyczki poprzez wykupienie pakietu medycznego (będziesz mógł więc zadzwonić do lekarza i zapytać się, jak możesz pozbyć się kataru, który męczy Cię od tygodnia!), czy na przykład wykup certyfikatu zdolności do dalszej spłaty (nikt oczywiście Twojej zdolności sprawdzać nie będzie). Każda uiszczona przez Ciebie opłata to wyrzucone w błoto pieniądze, które możesz przeznaczyć na spłatę kapitału pożyczki zgodnych z ustawą kosztów pożyczki.

Jedyną sankcją za brak spłaty pożyczki w terminie jest obowiązek zwrotu odsetek za opóźnienie. Sprawdź, jaką stawkę procentową odsetek zastrzega Twoja umowa i użyj wzoru, który pomoże Ci obliczyć kwotę, którą musisz zwrócić. Jeśli z matematyką u Ciebie na bakier, to możesz użyć jednego z wielu kalkulatorów, które są dostępne w sieci. Ja polecam na przykład kalkulator ze strony gofin.pl – znajdziesz tam też inne kalkulatory, które na przykład pomogą Ci obliczyć odsetki umowne od pożyczonej przez Ciebie kwoty w celu weryfikacji, czy podana w umowie kwota jest zgodna z prawdą.

[1] Spójrz na przykład na Orzeczenie Sądu Okręgowego z Łodzi, sygn. akt III Ca 1712/15 (https://www.saos.org.pl/judgments/content/211042.html, [dostęp: 26-06-20]).

[2] Bardziej adekwatne będzie sformułowanie „rolowanie klienta” …

[3] Sądy jednak nie pozostawiają suchej nitki na tych refinansowaniach. Zobacz na przykład wyrok Sądu Rejonowego w Olsztynie, sygn. akt X C 4250/17, http://orzeczenia.olsztyn.sr.gov.pl/content/$N/150515250005003_X_C_004250_2017_Uz_2018-01-16_001

[4]http://orzeczenia.szczytno.sr.gov.pl/content/$N/150515300000503_I_C_001124_2018_Uz_2018-09-25_001a

To dopiero początek historii Janka

Jesteś ciekawy, jak Janek poradzi sobie z nadchodzącą finansową katastrofą? Niedługo na Antychwilówce kolejna część historii Janka

[kolejna część historii Janka – w przygotowaniu]

Poprzednia część historii Janka – klik!